Strona główna / O mnie
Małgorzata Pacholec · Terapeutka blizn · Kielce
Nie pracuję z blizną. Pracuję z tym, co zostawiła w ciele.
Moje podejście
Blizna to miejsce, w którym ciało przeszło coś trudnego: operację, leczenie, poród albo wypadek. Często pamięta to dłużej niż głowa.
Dlatego patrzę nie tylko na bliznę, ale na całe ciało i na to, jak reagujesz na dotyk. Pracuję powoli, w Twoim tempie. Ty decydujesz, na ile jesteś gotowa, a ja zatrzymuję się, kiedy dajesz znać.
Igłowanie jest stałą częścią mojej pracy. Za każdym razem dobieram technikę i siłę pracy do Twoich odczuć i do tego, na ile pozwalają tkanki. Kiedy ciało potrzebuje spokoju, sięgam po masaż Dotyk Motyla.
Moja droga
W pewnym momencie moje ciało zaczęło się spinać. Miałam ataki paniki i nie wiedziałam, skąd się biorą. Nie mogłam spać w nocy. Czułam, że coś się dzieje, tylko nie wiedziałam co, więc zaczęłam szukać.
Przeczytałam wiele książek i zaczęłam pracować ze sobą. Zrozumiałam, że to reakcje na moje dawne przeżycia. Umysł je wymazał, ale ciało pamiętało. Reagowało za każdym razem, gdy coś wydawało mu się groźne albo gdy nie czuło się bezpiecznie.
Kiedy spojrzałam na swoją pracę przez pryzmat własnych doświadczeń, zauważyłam, że to samo dzieje się u moich podopiecznych. Gdy dotykam skóry albo pracuję z blizną, niektóre wstrzymują oddech albo mocno się spinają. Czasem pojawia się drżenie, łzy, a nawet atak paniki.
Wiem, jak to jest od środka.
Z gabinetu
Przyszła do mnie podopieczna z blizną po cesarskim cięciu, dla której poród był trudnym przeżyciem. Na konsultacji, podczas badania tkanek, zaczęłam delikatnie, bez nacisku dotykać okolicy blizny i wtedy zaczęła szybciej oddychać. To pokazało mi, że jej ciało zapamiętało tamten moment.
Razem ustaliłyśmy plan działania, który opierał się na stopniowym przygotowywaniu ciała, bez intensywnej pracy. Na jednym ze spotkań pojawiło się drżenie, łzy i uczucie zimna. Zatrzymałam pracę i zostałam przy niej. Pokierowałam jej oddechem, a gdy już trochę się uspokoiła, wykonałam terapeutyczny masaż Dotyk Motyla, po którym oddech się wyrównał i przyszła ulga.
Na kolejnym naszym spotkaniu reagowała zupełnie inaczej. Tkanki łatwiej poddawały się pracy. Oddech był spokojniejszy, bez paniki.
Twoje ciało ma prawo reagować. Łzy, drżenie czy szybszy oddech nie są niczym złym. Wtedy zwalniam i zostaję przy Tobie.
Zobacz, jak wygląda konsultacja →Od 22 lat pracuję z kobietami, ich skórą i ciałem, a od 7 lat skupiam się na bliznach.
Uczyłam się na wielu warsztatach, szkoleniach i kursach, w tym na kursie naturoterapii. Dzięki nim poznałam pracę z ciałem od wielu stron: od medycyny chińskiej, przez mikroodżywianie i kosmetologię, po to, jak stres i trudne przeżycia na nas wpływają.
Mam certyfikat masażu Dotyk Motyla, w którym pracuje się bardzo delikatnym dotykiem. Na to szkolenie poszłam najpierw dla siebie, a dziś sięgam po ten masaż, kiedy widzę, że ciało podopiecznej jest bardzo poruszone. Skupiam się wtedy na tym, żeby wyciszyć układ nerwowy i pomóc mu przejść z trybu przetrwania, „walcz albo uciekaj”, w stan spokoju i odprężenia.
Te szkolenia, a także moje własne doświadczenia i praca nad sobą, doprowadziły mnie do tego, czym zajmuję się dziś. Patrzę na organizm całościowo i fascynuje mnie, jak jedno wpływa na drugie. Wiem, że nie ma jednej idealnej metody pracy z blizną, bo na to, jak tkanka funkcjonuje i jak wygląda, wpływa wiele rzeczy.
Bardzo ważna była dla mnie pierwsza podopieczna, która przyszła do mnie z blizną. Miała rozległą, twardą i zgrubiałą bliznę po oparzeniu, z którą żyła od wielu lat. To były moje początki i sama jeszcze nie wiedziałam, jak zareagują tkanki i na ile mogę pomóc. Z każdym spotkaniem widziałam zmianę: blizna stawała się bardziej miękka i mniej widoczna, a na jej twarzy pojawiał się uśmiech. Pracujemy razem do dziś. To ona dała mi motywację do dalszej pracy, bo pokazała mi, że nawet z taką blizną można znowu poczuć w ciele lekkość, radość i chęć do życia.
Przez około dwa lata prowadziłam szkolenia z terapii blizn i przekazywałam swoją wiedzę innym. Byłam też gościnią na spotkaniu w Klubie Amazonek w Kielcach, gdzie rozmawiałyśmy o tym, jak blizna wpływa na funkcjonowanie organizmu i co może być w niej zapisane. Brałam również udział w trzech akcjach charytatywnych, podczas których pomagałam osobom z bliznami po oparzeniach i nowotworze piersi.
Kiedy wchodzisz, pali się świeca i pachnie olejkami. Gra cicha muzyka, jest ciepło, a na Ciebie czeka wygodna leżanka. Chcę, żebyś czuła się tu jak w domu.
Poza gabinetem
Siły regeneruję na spacerach na łonie natury, gdzie jestem sama. Wtedy mogę wrócić do siebie i pozbierać myśli. To moja oaza spokoju, tam nabieram energii.
Moją pasją są fotografia i film, których ciągle się uczę. Uwielbiam podróżować, poznawać nowe miejsca i nowe kultury.
Czytam dużo książek o człowieku, o tym, jak funkcjonuje on i jego organizm. To dla mnie fascynujący temat. Uwielbiam się w niego zagłębiać i poznawać, co może być przyczyną różnych dolegliwości. Bardzo dużo czytam też o tym, jak ciało jest powiązane z emocjami. W ten sposób się rozwijam, a to przekłada się później na moją pracę w gabinecie.
Jeśli czujesz, że to może być dla Ciebie, zadzwoń albo napisz prywatnie. Porozmawiamy i razem zobaczymy, od czego zacząć.
Gabinet w Kielcach · ul. Ks. Piotra Ściegiennego 50A