Pracuję tam, gdzie blizna nadal wpływa na codzienne życie, kiedy ciągnie, usztywnia, ogranicza ruch albo po prostu nie daje o sobie zapomnieć.
Nie zatrzymuję się na tym, co widać na powierzchni. Patrzę na tkanki, ich pracę, napięcia i to, co doświadczenie zostawiło głębiej.
Od 7 lat prowadzę przede wszystkim kobiety po leczeniu nowotworu piersi, oparzeniu lub innym trudnym doświadczeniu.
To obszary pracy, które wymagają szczególnej precyzji i wyczucia. Nie działam według jednego schematu, sposób pracy dobieram do etapu gojenia, stanu tkanek i tego, jak organizm odpowiada na dotyk.
Nie obiecuję szybkich cudów. Daję uczciwie poprowadzony proces, taki, w którym wiesz, dokąd zmierzamy, i w którym zmianę można nie tylko zobaczyć, ale też poczuć: w ruchu, w oddechu, w codziennym funkcjonowaniu.

lat w branży beauty
odbytych kursów
zadowolonych Klientek
wykonanych zabiegów

Nie chcę już mówić o bliznach tylko przez pryzmat techniki.
Chcę mówić o bliźnie i gojeniu jako o części całego ciała, nie o czymś osobnym, tylko o tym, co może wpływać na dotyk, ruch, oddech i to, jak żyjesz na co dzień.
Chcę mówić o ciele, które nadal może potrzebować uważności.
Chcę mówić o kobietach, które zbyt długo słyszały, że „wszystko jest już dobrze”, mimo że same czuły inaczej.
I tworzę tu miejsce, w którym o bliznach można mówić bez uproszczeń. Bez zawstydzania. Bez oceniania. Bez udawania, że jeśli coś jest zagojone, to znaczy, że już nie boli.
Bo czasem blizna jest tylko widocznym początkiem historii. A ciało pokazuje resztę.