Strona główna / Terapia blizn / Po oparzeniach
Ta blizna jest z Tobą od lat, ale wciąż może się zmienić.
Pracuję z kobietami, które mają rozległe blizny po oparzeniach i przeszczepach skóry, nawet takie sprzed kilkunastu czy kilkudziesięciu lat.
Nie musisz mieć wszystkich tych trudności. Wystarczy, że rozpoznajesz w tym siebie.
Dokładniej – dla kogo
Po dużych oparzeniach, które obejmują na przykład plecy, rękę i klatkę piersiową.
Skóra w miejscu przeszczepu często jest inna niż reszta ciała: sztywna, bez czucia, w innym kolorze. Jeśli przeszkadza Ci też miejsce, z którego ją pobrano, zajmiemy się i nim.
Blizny, które z czasem stały się grube i sztywne, a ciało musiało nauczyć się ruszać inaczej.
Nawet sprzed 35 lat, z którymi nikt wcześniej nie pracował.
Pierwsze spotkanie zaczynamy od rozmowy. Chcę wiedzieć, kiedy i jak doszło do oparzenia, jak przebiegało leczenie, czy były przeszczepy, czy pojawiła się martwica i jak długo to wszystko trwało. I oczywiście, jak Ty się z tym czułaś.
Później oglądam bliznę i tkanki wokół niej. Sprawdzam, czy blizna jest ruchoma, gdzie jest najtwardsza, jak wygląda czucie i jak blizna wpływa na ruch. Pracę ze mną możesz zacząć wtedy, kiedy rana jest już w pełni zagojona.
Oparzenie zmienia skórę i tkanki dużo głębiej niż zwykła rana, dlatego technikę pracy, w tym sposób igłowania, dobieram do tego, jak wygląda blizna i jak reagują tkanki. Kiedy ciało potrzebuje wyciszenia, sięgam po masaż Dotyk Motyla.
Zwracam uwagę na Twoje reakcje i na to, jak oddychasz. Często zdarza się, że oddech jest wstrzymywany, a tkanka wtedy twardnieje, bo ciało przechodzi w stan zamrożenia. W każdej chwili możesz powiedzieć: „To za dużo”, „Nie dam rady” albo „Możemy się zatrzymać?”.
Na co możesz liczyć
Zanim zaczniemy, ustalamy, co jest dla Ciebie najważniejsze. Może chodzi o to, żeby blizna mniej bolała, żebyś mogła podnieść rękę albo po prostu spokojnie dotknąć tego miejsca. Na kolejnych spotkaniach razem sprawdzamy, co się zmienia.
Nie obiecuję, że blizna zniknie. Przy rozległych bliznach pracujemy zwykle dłużej, etapami. Mówię wprost, co jest możliwe.
Po każdym spotkaniu podpowiadam, jak dotykać i pielęgnować bliznę, na co zwracać uwagę i czego się spodziewać. A jeśli między wizytami coś Cię zaniepokoi, możesz do mnie napisać.
Była małą dziewczynką, kiedy się poparzyła. Z blizną żyła przez kolejne 35 lat.
Blizna zajmowała większą część pleców, rękę i klatkę piersiową. Przez te wszystkie lata nikt z nią nie pracował. Myślała, że jedyną pomocą jest laser, ale był poza jej zasięgiem. Przyszła do mnie, bo namówiła ją siostra. Sama przyznaje, że nie wierzyła, że cokolwiek jeszcze się zmieni.
Różnicę poczuła już po pierwszym spotkaniu, a po trzecim była naprawdę wyraźna. Kiedy pracowałam na plecach, wstrzymywała oddech. Gdy pozwalała mu wrócić, tkanka pod moimi dłońmi robiła się lżejsza.
Pracujemy razem do dziś. Blizna jest miękka, przypomina zwykłą skórę, a miejscami jest mniej widoczna. Przestała boleć, wróciło czucie, ręka znów jest sprawna i łatwiej jej się oddycha. Na bliźnie zaczęły nawet odrastać włoski. To mały szczegół, który mówi bardzo wiele.
Wiele moich podopiecznych przychodzi z bliznami, które noszą od kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu lat. Nawet tak stara blizna może jeszcze zareagować na pracę. Na konsultacji porozmawiamy, obejrzę ją i razem zobaczymy, co możemy zrobić.
Kiedy rana jest już w pełni zagojona. Sposób pracy dopasowuję do tego, jak bardzo świeża jest blizna.
Dopasowuję pracę do tego, co czujesz. Ból nie jest miarą skuteczności. Jeśli powiesz, że to za dużo, zmieniam sposób pracy albo robimy przerwę.
Tak, jeśli Ci przeszkadza. Często ta blizna jest ledwo widoczna i nie wymaga pracy, ale jeśli jest wyraźna albo dokucza, zajmiemy się nią.
To zależy od blizny i od tego, jak reagują tkanki. Na konsultacji powiem Ci, czego możesz się spodziewać.
Jeśli czujesz, że to może być dla Ciebie, zadzwoń albo napisz prywatnie. Porozmawiamy i razem zobaczymy, od czego zacząć.
Gabinet w Kielcach · ul. Ks. Piotra Ściegiennego 50A